26 czerwca odbył się już kolejny koncert z trasy „Rock’n'Roll Palace Tour”. Pod sceną pojawiłem się już 6 godzin przed koncertem, na boisku kolbudzkiego stadionu i obserwowałem jak trwa budowa sceny na której już o 21:00 ma wystąpić Doda. Cała impreza była nazwana „Powitanie Lata w Kolbudach”, a program był ściśle ułożony i przed gwiazdą wieczoru działo się wiele, m.in. konkursy, koncerty mało znanych zespołów. Jak to zawsze na takich imprezach. Około godziny 17:00 pojawił się na stadionie sklepik, w którym można było kupić różne dodowe gadżety. (Np. koszulka trasy 45zł, pocztówki z autografami 6zł, plakaty 10zł, smycze 12zł czy kubki 15zł). Z każdą godziną na miejscu koncertu przybywały rzesze fanów, jak i ludzi, którzy byli ciekawi show Dody. Koncert niestety opóźnił się o około godzinę, nawet nie ze wzgledu na Dodę, ale i również była to przyczyna spóźnień organizatorów. Wszystkie światła na scenie zgasły, kapsuła wisząca na scenie czekała na przybycie Dody. Wreszcie z dala widać jak podjeżdża wielkie Audi Q7 Dody. Królowa szybko wysiada i biegnie za kulisy. Po 5 minutach publiczność ogarnął wielki krzyk i piski. Oto Doda wkracza na scenę i rozbrzewają pierwsze rytmy coveru „Boys, Boys, Boys”. Po tej jakże energetycznej dawce nut, Doda chowa się za kotarą i na wielkim ledowym ekranie możemy ujrzeć intro trasy. Różni się ono od tego, które mamy udostępnione w internecie. Nagle, z górnej części sceny Doda wyjeżdża na podnośniku z gitarą elektryczną i rozbrzewają pierwsze beaty „Prowokacji”. Po niej następuje krótkie przywitanie z publicznością, łyk „napoju bogów” wypity przez Dodę i czas na „Mam tylko Ciebie”! Po niej „najbardziej zboczona piosenka” – „Diamond Bitch”. Tuż po niej, Doda postanawia ujeżdżać swojego rumaka i zaśpiewać piosenkę „Dwie Bajki” w świetnej, nowej aranżacji. „Rany” w prawie rockowej aranżacji, a tuż po niej czas na przebranie stroju i po słowach Jana Pawła II czas na „Znak pokoju”. Intro „I’m psycho” i „Szansa” to kolejny punkt koncertu. Publiczność szaleje! Doda znowu ucieka i po chwili wjezdża na scenę na wielkim tronie z maksymą „Queen of Temptations”. Kolejna przebiórka? Tak! Tuż po niej, rycerze wprowadzają na scenę kocioł, a z góry schodzi do niego czarownica. „Dżaga”, którą to piosenką Doda coraz bardziej porywa publiczność. Przyszedł czas na cover „Nie ma wody na pustyni”, a zaraz po nim hit „What’s up” przy której publiczność miała tak śpiewać, żeby księżyc na nas spadł i tak się stało! : ) Następnie mega hit „Nie daj się” przy którym sama Doda wydawała się zszokowana tym, że wszyscy tak głośno śpiewają tą piosenkę. „Dziękuje” to miał być ostatni punkt programu. Doda żegna się z fanami, siada tym razem na tron elektryczny i popełnia „rock’n'rollowe samobójstwo”. Po momencie wraca w trumnie, aby się odrodzić w piosence „Venus”. Wydawałoby się, że to kolejny koniec koncertu. Nic mylnego. Publiczność nie dała odejść Dodzie tak łatwo i zaśpiewała po raz kolejny „Nie daj się” na bis.
FILMIKI Z KONCERTU POJAWIĄ SIĘ PRAWDOPODOBNIE DZISIAJ NA NASZYM KANALE YT.